jak spieniężyć bloga

Prosta (choć nie łatwa) droga do spieniężenia bloga

Może dopiero zaczynasz przygodę z blogowaniem i zastanawiasz się, jak spieniężyć bloga. Może piszesz od jakiegoś czasu, ale jeszcze na swoim blogu nie zarabiasz. A może po prostu szukasz alternatywnej drogi do zmieniania statystyk z Google Analytics w realne przychody. Sprawdź, co możesz z tym zrobić.

Donald Knuth w eseju z 1974 roku zatytułowanym „Programowanie jako sztuka” napisał:

„Nauka to wiedza, którą rozumiemy, a więc taka, której jesteśmy w stanie nauczyć komputer. Wszystko poza nią to sztuka” [1].

Wychodząc od tego stwierdzenia za sztukę można uznać każdy przejaw ludzkiej kreatywności. Każde przedsięwzięcie, które poza użyciem schematów, algorytmów i instrukcji, wymaga również czynnika ludzkiego. Wychodząc od tego stwierdzenia, można uznać, że blogowanie jest sztuką.

Jak kiedyś zarabiali artyści?

Sztuka już od starożytności była związana z pieniędzmi. Rozwijała się tam, gdzie można było pozyskać środki na jej finansowanie. Na początku na dworach królewskich i cesarskich, później w kościołach i klasztorach, następnie wśród rodów arystokratycznych, aż w końcu zaczęła trafiać pod strzechy i stała się dostępna dla każdego.

Wielu blogerów zadaje sobie pytanie: Jak zarobić na blogu? Albo: Jak spieniężyć bloga? A gdyby zastanowić się, dlaczego ktoś miałby płacić za publikowane przez nas treści? Gdyby zastanowić się, w jaki sposób na swoich dziełach zarabiali historyczni artyści?

Jednym ze sposobów zaspokajania życiowych potrzeb był mecenat. Jednak aby zdobyć wsparcie możnego władcy lub rodu arystokratycznego, trzeba było być naprawdę dobrym.

Ponoć Michał Anioł rzucał młotkiem, kiedy papież Juliusz II wchodził do jego pracowni. Ale papież cierpliwie to znosił. Wprawdzie mógł sobie pozwolić na zatrudnienie każdego innego artysty, ale chciał mieć artystę wybitnego [2].

Uogólniając – albo ktoś był naprawdę dobry, albo nie miał co jeść.

Najważniejszy wniosek, jaki płynie z tego dla nas: Jeśli chcesz zarobić na swoim blogu musisz być blogerem wybitnym, którego ludzie chcą czytać.

Dobra, ale przecież nie każdy może być najlepszy…

A niby czemu nie?

Czego o blogowaniu mogą nas nauczyć Niderlandzcy malarze z XVII wieku?

Niderlandy to kraj, który wzbogacił się na handlu zbożem z Anglią. Pieniędzmi dysponowali nie tylko arystokraci, ale również kupcy, rzemieślnicy i właściciele kamienic. Było ich stać na samodzielny zakup dzieł sztuki.

Dzięki temu w XVII wieku powstał w Niderlandach pierwszy w historii prawdziwy rynek sztuki. W tamtym czasie 700 pracujących artystów malowało 70 000 obrazów rocznie. To oznacza, że jeden artysta malował średnio 1 obraz co 3 dni! Czy przy takiej „masowej produkcji” można zachować wysoką jakość?

artysta

Okazuje się, że jakość obrazów przeciętnych artystów w zestawieniu z najlepszymi dziełami tamtego okresu nie odbiega od norm. Malarze obawiali się, że jeśli pójdą na łatwiznę, to nikt nie kupi ich obrazu, a oni nie zarobią żadnych pieniędzy. Właśnie dlatego dbali o najdrobniejsze detale w każdym pojedynczym dziele.

Przyglądając się najlepszym blogom, można zauważyć podobne podejście – dbałość o detale w każdym pojedynczym wpisie. Najlepsi blogerzy nie idą na łatwiznę, tworząc kolejną listę 10 rzeczy, które trzeba zobaczyć w Rzymie, 7 sposobów na zabicie nudy czy świątecznego przepisu na pierogi z kapustą.

Każdy ich wpis jest poprzedzony dokładnym researchem, uzupełniony własnymi doświadczeniami i prezentujący unikatowe idee. Przy tym zawsze wyczerpuje dany temat, ubarwiony jest eleganckimi grafikami i zdjęciami, a każde zdanie skłania do przeczytania kolejnego.

Spójrz na wpis The Pioneer Woman z przepisem na kanapkę z serem. 1431 słów i 43 zdjęcia, żeby opisać proces robienia zwykłej kanapki z serem! To jest prawdziwa dbałość o detale.

Jak skorzystać z mecenatu w blogowaniu?

Załóżmy, że prowadzisz wybitnego bloga (albo tak Ci się przynajmniej wydaje). Załóżmy, że ludzie mogliby zapłacić za Twoją twórczość (albo tak Ci się przynajmniej wydaje). Co zrobić, aby te dwa elementy połączyć?

W tej sytuacji warto skorzystać z crowdfundingu. Crowdfunding to taki współczesny mecenat, tylko że realizowany zbiorowo z wykorzystywaniem platform internetowych. Grupa osób wpłaca niewielkie kwoty, aby sfinansować jeden cel. Ty tworzysz ciekawe rzeczy, a Twoja społeczność płaci Ci za nie, abyś mógł tworzyć ich więcej.

Jak blogerzy wykorzystują to zjawisko? Oto kilka przykładów:

Dlaczego warto spróbować crowdfundingu?

Po pierwsze, sprawdzasz, czy jesteś w stanie spieniężyć bloga. Nie musisz mieć finalnego produktu, żeby sprawdzić, czy ludzie będą za niego płacić. Wystarczy poprosić o pomoc Twojej społeczności. Jeśli społeczność odpowie na Twoją prośbę, z pewnością odpowie też na kolejne.

Po drugie możesz potraktować kampanię finansowania społecznościowego jako formę przedsprzedaży. Jeśli masz pomysł i chcesz go sfinalizować, wystarczy zgłosić projekt w jednym z portali finansowania społecznościowego. Nie musisz budować od podstaw kanału sprzedaży i dystrybucji. Nie musisz zakładać firmy. Badasz, czy na Twój produkt jest rynek zbytu. Jeśli się okaże, że jest, wtedy zajmiesz się wszystkimi techniczno-formalnymi aspektami i będziesz działać dalej.

Wszystko brzmi dobrze, ale co, jeśli nie uzbierasz wymaganej kwoty?

Porażka też jest wartościowa

Oczywiście może się zdarzyć, że zbiórka się nie powiedzie. Będzie to dla Ciebie mało pozytywna informacja. Musisz być przygotowany na przełknięcie tej czary goryczy.

Ale zobacz, nawet jeśli się nie uda, to i tak jest to dla Ciebie bardzo wartościowa informacja.

Powiedzmy, że jesteś fotografem i chcesz sfinansować wydanie specjalnego albumu ze swoimi zdjęciami, który trafi do czytelników Twojego bloga. Jeśli zorganizujesz zbiórkę finansowania społecznościowego, to albo zbierzesz środki na realizację tego projektu, albo ich nie zbierzesz.

Jeśli zbierzesz, to jesteś w domu. Jeśli nie, to albo wydasz album za pieniądze z innego źródła, albo nie wydasz go wcale. Jak wydasz go za pieniądze z innych źródeł, to jesteś w domu. Jeśli go nie wydasz za pieniądze z innych źródeł, to masz dwie możliwości. Albo to zaakceptujesz, albo nie. Jeśli to zaakceptujesz, to jesteś w domu. Jeśli nie zaakceptujesz, to zastanów się, czy robienie czegokolwiek publicznie w internecie jest dla Ciebie…

Jako istoty kreatywne mamy tendencję do zakochiwania się we własnych pomysłach. Dlatego bardzo trudno jest nam zaakceptować porażkę.

Spójrz na pozytywy – jeśli chociaż 10 osób wesprze Twój projekt, to znaczy, że masz 10 wiernych fanów (bo wierny fan z definicji staje się wspierającym w kampanii crowdfundingowej) [3]! Skontaktuj się z nimi i sprawdź, kim są. Spytaj, co cenią w Tobie najbardziej. Dowiesz się dzięki temu, na jakich aspektach się skupić, by przyciągnąć kolejne 10, 100, 1000 wiernych fanów. Mając 1000 wiernych fanów, jesteś w stanie zrealizować każdą zbiórkę crowdfundingową do kwoty 100 000 zł.

Jak spieniężyć bloga dzięki crowdfundingowi

Jeśli myślisz, że crowdfunding może Ci pomóc zrealizować projekt blogowy, to mam dla Ciebie niespodziankę. Przygotowałem ebook, w którym opisałem szczegóły planowania i realizowania zbiórek finansowania społecznościowego. To idealny punkt wyjścia dla osób rozpoczynających przygodę z crowdfundingiem. To również źródło inspiracji dla tych, ten temat nie jest nowością.

Sprawdź, co znajdziesz w środku: kliknij tutaj.


Źródła:
[1] http://www.paulgraham.com/knuth.html
[2] http://www.artstory.com.pl/strony/023-00-00-MECENAT.html
[3] http://kk.org/thetechnium/1000-true-fans/

Opublikowane przez: Kamil Bąbel

Twórca internetowy, poszukiwacz przygód i miłośnik wystąpień publicznych. Lubi realizować pomysły, które uchodzą za trudne, bardzo trudne, a nawet nierealne. Uważa, że rzeczy wielkich nie osiąga się w pojedynkę. Subskrybuj newsletter, aby nie przegapić kolejnych wpisów.

14

Nie ma jednej drogi na monetyzację bloga. Są cztery sposoby. Zachęcam do zapoznania się z twórczością Tomka Tomczyka (Jason Hunt) 🙂 To jest dopiero petarda <3

W takim razie ten jest piąty.

Klaudia Jaroszewska

o tym nie wiedziałam, ale ja jeszcze nie uważam siebie za jednostkę wybitną 🙂 na razie idę małymi kroczkami do celu 🙂

Czasami niewiele potrzeba, aby dojść do poziomu mistrzowskiego.

A co myślisz o postach sponsorowanych?

W zasadzie można stwierdzić, że posty sponsorowane wpisują się w tę samą zasadę – albo jesteś dobry, albo jesteś głodny (nie masz zleceń). Niezależnie od sposobu zarabiania na blogu, wszystko sprowadza się do tego samego – wysokiej jakości treści.

Świetny wpis, choć myślę, że Pioneer Woman przegięła o jakieś 700 słów i 27 zdjęć :P.
Pozdrawiam!

Ha ha! Faktycznie mogła sobie trochę pofolgować 😀

Anna – Makeup Addict

Myslę, że istnieje znacznie więcej sposobów na spieniężenie swojej twórczości. Wiele zależy od profilu bloga i osobistych preferencji. Natomiast każda z dróg wymaga ciężkiej pracy i wytrwałości.

Zgadza się. Tutaj tylko jedna propozycja, ale jest ich znacznie więcej.

Myślę, że blogerem może zostać każdy…
I wiele osób stara się to robić, z różnym skutkiem. Uważam, że w tej kwestii wiele też zależy od szczęścia, bądź wpisania się w „aktualne zapotrzebowanie” na teksty.

Zgadzam się, chociaż uważam, że jest jeszcze jeden czynnik – sukcesywne rozwijanie i udoskonalanie bloga.

Użyłeś bardzo fajnej analogi! Trzeba jednak uważać, żeby nie wpaść w sidła perfekcjonizmu. Wielu słynnych i zdolnych malarzy miało zaburzenia psychiczne… 😉

Nie bez powodu mówi się, że artystów czasami trudno zrozumieć. 😀

Dodaj komentarz