jak zacząć blogować

Jak zacząć blogować, żeby mieć szybkie efekty

Każdy początkujący bloger marzy o rozpoznawalnym blogu. Każdy początkujący bloger dąży do ideału. Każdy początkujący bloger próbuje odtworzyć strategie najlepszych blogerów. Czasami jednak perfekcjonizm prowadzi do przegranej. Jak zacząć blogować, żeby oszczędzać czas, a jednocześnie osiągać szybkie efekty? O tym w poniższym wpisie.

Zastanawiałem się ostatnio, ile to czasu, energii i pieniędzy mógłbym zaoszczędzić, gdybym o rozwoju blogów myślał przez pryzmat efektywności działań. Niestety mam tę dziwną przypadłość, że jestem indywidualistą i czasami wydaje mi się, że wiem najlepiej, co jest dla mnie dobre.

Niby robiłem to, co należało robić (a przynajmniej tak twierdzili eksperci od blogowania), ale rezultaty były tak samo trwałe, jak pianka Marshmallow zostawiona sam na sam z 4-letnim dzieckiem.

Gdybym kilka lat wcześniej wiedział to, co wiem teraz, moja blogowa kariera mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej. Co takiego wiem?

Lean blogging

Cały sekret kryje się w dwóch z pozoru mało znaczących słowach: „Lean blogging” i wywodzi się w prostej linii od metodologii Lean Startup, opisanej w 2011 roku przez Erica Riesa [1].

Najistotniejsze w metodologii Lean Startup jest dla nas to, że może być stosowana nie tylko w kontekście zakładania startupów. Znajduje zastosowanie w wielu obszarach. Z powodzeniem może być użyta również w blogowaniu.

Potraktuj bloga jak startup

Zastanówmy się najpierw, czym jest startup, a raczej czym nie jest. Startup nie jest wbrew społecznemu przekonaniu małą firmą. To organizacja, która poszukuje rentownego, skalowalnego i powtarzalnego modelu biznesowego [2].

Dobra, a po ludzku?

Startupy to firmy w początkowej fazie rozwoju, poszukujące rozwiązania, które będzie przynosić zyski. Zyski te będą rosnąć wraz z rozwojem biznesu. Rozwój zaś będzie długotrwały.

I teraz przechodzimy do sedna – blog może być traktowany jak startup. Wystarczy w powyższym sformułowaniu zamienić słowo „firma” na „blog”, a „zyski” na dowolny miernik efektywności bloga (np. ruch). Otrzymujemy wtedy następujące stwierdzenie:

Startupy to blogi w początkowej fazie rozwoju, poszukujące rozwiązania, które będzie generować ruch. Ruch będzie rosnąć wraz z rozwojem bloga. Rozwój zaś będzie długotrwały.

Dzięki Lean Blogging nie marnujemy zasobów

Blogowanie pochłania czas, pieniądze i energię.

Początkujący blogerzy, którzy nie mogą sobie pozwolić na pełnoetatowe pisanie, mają bardzo ograniczoną ilość tych zasobów.

I tutaj pojawia się rozwiązanie w postaci Lean Blogging.

Większość problemów związanych z jakąkolwiek działalnością powodowane jest zbyt intensywnymi staraniami. Lean blogging opiera się na założeniu, że nie wszystko, co musimy zrobić, musimy zrobić.

Nie dla perfekcjonizmu!

Dążenie do ideału to strata czasu. Najważniejsze w blogowaniu jest dostarczanie treści, a nie nieustanne poprawianie błędów.

Metodologia Lean uwalnia nas od pułapki dopieszczania bez końca. Chodzi o to, aby jak najszybciej pokazać naszą pracę innym ludziom. Jeśli wykonasz 99% działań, a nie opublikujesz ich efektów, to tak jakbyś nie wykonał żadnych działań. Lepiej wypuścić niedopracowany wpis teraz, niż wypuścić odpicowany wpis za 2 lata (o ile Twój blog przetrwa do tego czasu).

Gdyby prowadzić wszystkie niezbędne analizy, testy, pomiary, korekty i udoskonalać blog, zanim zobaczą go czytelnicy, może się okazać, że w momencie startu nie będzie już dla kogo pisać.

Lean pozwala ograniczyć marnowanie zasobów czasu i pracy na działania, które nie prowadzą bezpośrednio do generowania efektów.

Jak to się ma do blogowania?

Okazuje się, że publikowanie mniejszej liczby właściwych wpisów, pozwala wygenerować większe zaangażowanie czytelników [3]. Tym samym mniej pracujemy, a uzyskujemy lepsze efekty.

Lean Blogging pozwala blogerowi zmienić ciężką pracę w mądrą pracę.

Chociaż poradniki dotyczące blogowania dla początkujących mówią: zbuduj strategię, stwórz business plan, przygotuj kalendarz publikacji, to takie rady w niczym nie pomogą osobie, która zastanawia się, jak zacząć blogować.

Jeśli masz napisane 20 artykułów czekających w kolejce, to ok – możesz sobie planować ich publikacje. Jeśli jednak nie masz żadnego artykułu, to zamiast planować, należałoby usiąść i zacząć pisać. A przyjęty model działania weryfikować na bieżąco z każdym kolejnym opublikowanym wpisem: czy trafił do czytelników, czy komentowali, czy udostępniali w social mediach?

Planując nie dowiesz się takich rzeczy. Musisz działać.

Jak wprowadzić Lean do blogowania?

Metodologia Lean Startup charakteryzuje się kilkoma kluczowymi założeniami, które z powodzeniem można zastosować w blogowaniu. Oto najważniejsze z nich:

1. Znajdź problem, warty rozwiązania

Myśląc o blogu, zazwyczaj myślimy o tym, co chcielibyśmy ludziom powiedzieć. Tymczasem powinniśmy się zastanowić, co ludzie chcieliby od nas usłyszeć.

Blogowanie powinniśmy zacząć od wyznaczenia grupy docelowej i zdefiniowania problemu, jaki ta grupa posiada.

I od razu pojawiają się pierwsze schody.

Przypuśćmy, że myślimy o blogu kulinarnym. Grupa docelowa niejako sama wyłania się z mgły – ludzie, którzy gotują. Jaki mają problem? Nie mogą znaleźć odpowiedniego przepisu.

Takie założenie jest z góry spisane na porażkę.

Dlaczego?

Z dwóch powodów. Po pierwsze grupa docelowa jest tak ogólna, że trudno zdefiniować dla niej szczegółowy problem (różne są typy ludzi, którzy gotują). Po drugie problem może istnieć w grupie docelowej (jest aż tyle przepisów – może być trudno znaleźć właściwy), ale równie dobrze może nie istnieć (jest tyle przepisów – znalezienie właściwego nie musi być trudne).

blog kulinarny

Co więc robimy?

Zawężamy grupę docelową na przykład do osób o łatwiejszym do ustalenia trybie życia, a co za tym idzie, sposobie przygotowania posiłków, kuchennych zasobach i doświadczeniu kulinarnym. Jako przykład weźmy… studentów.

Znając grupę docelową, wiemy, jakie może mieć potrzeby i z jakimi problemami się boryka. Problemem może być trudność w znalezieniu przepisów na szybkie i tanie potrawy.

Możemy przejść dalej.

2. Tworzenie – testowanie – uczenie się

Proces powstawania bloga w duchu metodologii lean zakłada 3 kluczowe fazy:

  1. Fazę tworzenia, w której przygotowujemy rozwiązanie problemu, z jakim borykają się czytelnicy.
  2. Fazę testowania, w której przedstawiamy rozwiązanie czytelnikom
  3. Fazę uczenia się, w której sprawdzamy, czy rozwiązanie zadziałało. Jeśli uzyskaliśmy założone efekty, myślimy jak rozwiązanie ulepszyć, usprawnić, rozwinąć. Jeśli efekty były kiepskie, szukamy innego rozwiązania (albo innego problemu).

lean blogging

Powyższą teorię można streścić w dwóch zdaniach: Powstawaj szybko. Upadaj szybko.

Blogi upadają, nie dlatego, że mają błędy, ale dlatego, że dostarczają treści na które nie ma zainteresowania. Działając w duchu Lean Blogging, nie brniemy w tematy, które nie przynoszą spodziewanych rezultatów.

Niestety jako blogerzy czasami za bardzo „zakochujemy się” w naszych pomysłach i uważamy, że to, co robimy jest ekstra i że ktoś będzie chciał to czytać. Jeśli czytelników brakuje, zwalamy na słabą promocję.

Miałem dokładnie takie myślenie, kiedy prowadziłem poprzedniego bloga. Liczba użytkowników rosła na początku, a potem zatrzymała się w miejscu. Chciałem podskoczyć, ale waliłem głową w sufit.

Zacząłem wymyślać zmiany szablonów, formatów wpisów, kanałów promocji, ale nic nie pomagało. W końcu zorientowałem się, że problem nie leżał w działaniach, ale w błędnych założeniach już na etapie pomysłu.

Tymczasem Eric Ries przekonuje, że zamiast budować w oparciu o założenia i prognozy, lepiej jest budować w oparciu o fakty i doświadczenie. Pomysły powinny być od początku testowane w warunkach rynkowych i dopiero na podstawie wniosków, można tworzyć kolejne rozwiązania.

Pamiętaj, że zawsze możesz coś poprawić w kolejnym cyklu tworzenia, testowania i uczenia się. A im szybciej przejdziesz cały cykl, tym wcześniej dowiesz się, które elementy trzeba poprawić w pierwszej kolejności.

Kiedy Joel Gascoigne zakładał serwis Buffer, dał ludziom możliwość zamówienia usługi, chociaż większość elementów jego serwisu nie działała. Nie dało się na przykład odzyskać hasła, albo usunąć konta. Użytkownicy pisali do Joela, żeby zrobił to za nich. Ale to nie wszystko. Buffer nie miał polityki prywatności, ani regulaminu.

Można by pomyśleć: „Ale jak to?” Tymczasem Joel sukcesywnie wprowadzał te funkcjonalności, o które upominali się w emailach użytkownicy serwisu. Dzięki temu stworzył narzędzie, pod dyktando klientów. Takie, którego oni rzeczywiście potrzebowali.

3. Stwórz MVP

Joel Gascoigne na początku stworzył tylko jedną kluczową funkcjonalność swojego serwisu i od razu zaprezentował ją klientom. To było jego MVP (Minimal Valiable Product – minimalna propozycja wartości).

Wiele osób myśli, że MVP ma na celu stworzenie minimalnej wersji produktu.

Nie!

Celem MVP nie jest stworzenie minimalnej wersji produktu. Tak naprawdę chodzi o jak najszybsze przejście całego procesu: tworzenie – testowanie – uczenie się.

Zastanawiamy się, co musimy stworzyć, żeby przetestować nasze założenia, ale jednocześnie pamiętamy, aby nie zmarnować czasu na dopieszczanie finalnego produktu.

MVP bloga

Czy uruchomienie bloga wiąże się z zakupieniem domeny, hostingu, stworzeniem szablonu, dostosowaniem go do własnych potrzeb, napisaniem kilku artykułów i wykupieniem reklamy na Facebooku?

Owszem, taką ścieżkę przechodzi się w tradycyjnym modelu. Ale co jeśli pomysł nie chwyci i cała praca pójdzie się paść z owieczkami?

Właśnie dlatego warto stworzyć MVP bloga.

  • Przygotuj jeden dobry tekst, który pokażesz znajomym, albo wyślesz do innego blogera jako wpis gościnny.
  • Stwórz fanpage na Facebooku, na którym będziesz regularnie wrzucać krótkie wpisy z danej tematyki.
  • Opublikuj artykuł na LinkedIn.
  • Zrób wideo live na Facebooku z tematu, o którym chcesz zacząć blogować.

Następnie sprawdź, jak ludzie reagują na Twoje teksty. Czy są nimi zainteresowani? Czy czytają? Czy komentują? Czy udostępniają?

blog na linkedin

Żaden z powyższych pomysłów nie wymaga zakładania bloga, a pozwala na przetestowanie pomysłów i założeń oraz na wyciągnięcie odpowiednich wniosków.

To wersja dla początkujących. Ale co jeśli bloga już posiadasz?

Przejrzyj, które wpisy były najczęściej czytane, komentowane, udostępniane. Zastanów się, co je łączy? Jaki jest klucz do serca Twoich czytelników? Jeśli znajdziesz taki element, musisz sprawdzić, czy jest skalowalny i powtarzalny. W tym celu przygotuj nowy artykuł, który będzie napisany z myślą o tym jednym kluczowym elemencie. Potem dobrze go wypromuj.

Jeśli okaże się, że zadziałało, masz już wydeptaną ścieżkę. Jeśli nie, to cóż… trzeba coś zmienić (czasem nawet całego bloga).

Czy Statystyczny Bloger miał MVP? Owszem! MVP Statystycznego była moja praca magisterska. Kiedy okazało się, że chce ją przeczytać ktoś więcej niż tylko promotor i recenzent, wiedziałem, że warto uczynić krok w stronę nowego bloga. And here we are!

4. Wyjdź do ludzi

Ta kwestia przewijała się przez poprzednie 3 punkty, jednak ze względu na swoją wagę, postanowiłem poświęcić jej osobny fragment.

Jeśli znalazłeś grupę docelową swojego bloga i wiesz, z jakim boryka się problemem, stworzyłeś minimalną propozycję wartości i rozpocząłeś testy, które może nawet już coś Ci powiedziały, to nie zapominaj, żeby rozmawiać z ludźmi.

Niektórzy blogerzy funkcjonują tak, jakby byli zamknięci ze swoim laptopem w wielkiej metalowej skrzyni. Jedyną informację zwrotną od czytelników są statystyki w Google Analytics.

Tymczasem wybranie z grona swoich znajomych osób, które są zainteresowane tematem i zapytanie ich o opinię nie jest wcale trudne.

prośba o opinię

Dzięki temu możesz się dowiedzieć, jakie zmiany trzeba wprowadzić na blogu, żeby był bardziej przyjazny dla czytelników.

Pokazując ludziom Statystycznego Blogera, uzyskałem informację o kluczowych błędach które przeszkadzają w czytaniu bloga:

  • iframe’y w analizach wydłużają czas ładowania strony
  • wpisy w archiwum nie powinny wyświetlać się w całości
  • linki zewnętrzne powinny otwierać się w nowej karcie.

Oczywiście błędów może być znacznie więcej, ale przechodząc proces tworzenia – testowania – uczenia się, wyłapuje się te najistotniejsze. Teraz wiem, co poprawiać w pierwszej kolejności.

Jeśli chcesz się rozwijać w szybkim tempie i sprostać dynamice blogosfery, musisz docierać bezpośrednio do czytelników i zbierać od nich informację zwrotną.

5. Bądź gotowy na zmiany

Chcąc działać w duchu Lean Blogging, nie można się zbytnio zakochiwać w swoich projektach, bo to prowadzi do stagnacji. Trzeba myśleć przedsiębiorczo, szukać nowych możliwości, kreować nowe rozwiązania i ulepszać te istniejące.

Czasami też trzeba dojrzeć do tego, żeby zamknąć nieefektywnego bloga, wyciągnąć wnioski i zacząć pracę od nowa. Ale nie ciężką pracę, tylko mądrą pracę.

Jak zacząć blogować z Lean Blogging?

Po prostu trzeba zacząć. Znajdź problem, stwórz MVP, pokaż go ludziom, zbierz informacje i wdrażaj zmiany na podstawie wyciągniętych wniosków.

Oczywiście można budować bloga w tradycyjny sposób, w oparciu o długofalowe działania. Zapewni to stabilność i rozpoznawalność marki. Nie każdy startup może się bowiem mierzyć z korporacjami o ugruntowanej pozycji.

Ale jeśli jesteś na początku swojej drogi, konkurencja jest ogromna, a Ty chcesz osiągnąć szybkie efekty, to spróbuj blogowania w wersji lean.

Powiedz, co myślisz na temat tej koncepcji i czy może mieć zastosowanie również na Twoim blogu.

Już teraz dziękuje za Twój komentarz.

 


Źródła:
[1] Eric Ries, Metoda Lean Startup, Onepress, Gliwice 2012.
[2] https://steveblank.com/2010/01/25/whats-a-startup-first-principles/
[3] https://www.business2community.com/blogging/2016-year-lean-blogging-01470920

Opublikowane przez: Kamil Bąbel

Twórca internetowy, poszukiwacz przygód i miłośnik wystąpień publicznych. Lubi realizować pomysły, które uchodzą za trudne, bardzo trudne, a nawet nierealne. Uważa, że rzeczy wielkich nie osiąga się w pojedynkę. Subskrybuj newsletter, aby nie przegapić kolejnych wpisów.

72 komentarzy

Można powiedzieć, że część z tej metody udało mi się już wypracować, ale jeszcze sporo przede mną. Super zebrałaś tę wiedzę!

Super, mam nadzieję, że metoda się sprawdziła.

Natalia, Kamil jest płci męskiej… 😉

🙂

Skazana na gór dożywocie

Ojej, gubię się … to pewnie świadczy o moich brakach. Bloguję od niedawna i nigdy blogowanie nie było moim celem samym w sobie… zawsze piszę to, co chcę. Właściwie nie przyglądam się statystykom jakoś szczególnie. Zależy mi do trafienia w mniejszą ilość osób, ale takich,którzy coś wyniosą , coś współodczują podobnie, jak ja, albo rzucą swą własną myśl.
Pewnie wynika to z tego, co zawarłeś w jednym punkcie; nie mam napisanych 20 artykułów o niczym, czekających na publikację… Piszę na bieżąco i właściwie tylko wtedy, gdy czuję, że chcę o czymś powiedzieć. Pewnie dlatego zawsze będę blogerką niszową , ale z drugiej strony każdy bloguje z innych powodów… Dla mnie to taki trochę pamiętnik.
W każdym razie dzięki za ten artykuł; zajrzałam z ciekawości (tytuł) i poszukując nowego światła, które mogłoby rzucić się na moje blogowanie, chyba właśnie tu je znalazłam. 🙂
Dobra robota.
Pozdrawiam, sngd

Prawie 2 lata to już jest trochę czasu. Poza tym, widzę, że Twój blog radzi sobie bardzo dobrze i myślę, że Twoi czytelnicy mogą sporo wynieść z wpisów (nawet jeżeli nie są to wpisy informacyjne, a właśnie pisane pod wpływem chwili, emocjonalne).

Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ciepło.

Kamil, świetny wpis! Dostarczyłeś mi porządną dawkę wiedzy, która zmieniła moją perspektywę. Dziękuję!

Cieszę się, że mogłem pomóc poprzez ten wpis. Pozdrawiam!

zaczytanywksiazkach

Bardzo ciekawy i praktyczny wpis. Na pewno zastosuję parę z opisanych działań. Może coś one mi dadzą?

Trzymam kciuki! Dzięki za komentarz.

Widzę, że przede mną jeszcze sporo nauki 🙂 Świetny tekst, fajnie, że udało mi się tu trafić 🙂

Zmiana to proces, a nie moment, nauka na pewno nie pójdzie na marne. 🙂 Zapraszam częściej.

Bardzo ciekawy wpis. Sama jestem raczkującym blogerem, więc taka wiedza na pewno się przyda.

Dziękuję i życzę powodzenia na blogowej ścieżce.

Super post z ogromna dawką pożytecznej wiedzy.;)

Dziękuję pięknie! 🙂

Jestem bardzo początkująca, bo dopiero od 3 m-cy i bardzo mnie intteresują wskazówki. Dzięki, to było bardzo ciekawe.

Polecam się! 😉 Niech blog się rozwija i rośnie w siłę!

Bardzo przydatny i profesjonalny wpis! Nigdy nie słyszałam o tych terminach i strategiach w kategorii blogowania! Trendy Mama

Ja też wcześniej nie słyszałem, żeby ktoś je zaadaptował do blogowania, ale jak się tak zastanowiłem, to okazało się, że pasują idealnie. Dziękuję za komentarz.

Ciekawe, praktyczne i dla wielu użyteczne, ja bloguje bardziej dla siebie, niż dla innych, więc piszę o tym, co interesuje głównie.. mnie 😀

Bardzo fajne podejście do blogowania. 🙂 Pozdrawiam ciepło!

Czas wdrożyć w życie bloga Twoje rady. Zapisuję w ulubionych ten artykuł

Powodzenia i zapraszam do częstszego zaglądania.

Katarzyna Mirek

Nawet nie myślałam że w ten sposób można podejść do blogowania 🙂 Muszę spróbować w ten sposób, może będą lepsze efekty

Gorąco polecam i dziękuję za komentarz.

Ciekawy tekst. Zgadzam się szczególnie z punktem, że ważniejsze jest dostarczanie treści niż dążenie do perfekcji.

Bardzo dziękuję. Blog bez treści przestaje być blogiem.

Super wpis, na pewno z niego wyciągnę coś dla siebie 🙂

Bardzo mnie to cieszy. Pozdrawiam!

Tematyka jest bardzo ważna. Prowadziłam kiedyś blog o innej tematyce i dużo łatwiej i szybciej zdobywałam odbiorców.

To prawda. Z jednej strony mamy liczbę osób zainteresowanych, z liczbę konkurencyjnych blogów.

Ewelina (Pozytywny Dom)

Sama prawda – niektórzy tak się przygotowują do otwarcia idealnego bloga, że w końcu im się odechciewa pisania, zanim blog się otworzy 🙂 A tymczasem to testowanie jest najważniejsze, bo pokazuje, co „chwyta” a co zupełnie nie.
Ja mam tylko problem z tym przywiązywaniem się do niektórych tematów. Ja je kocham, a czytelnicy jakby mnie. Chlip.. chlip…

Mieć kochających czytelników to prawdziwy skarb. 🙂

Kamila / Z naciskiem na szczęście

To błędne koło, które zilustrowałeś to chyba najlepsze podsumowanie każdego blogera, ktróy mierzy wysoko, a nie liczy tylko na sławe i popularność.

Żeby do czegoś dojść, trzeba się nieustannie rozwijać.

Klaudia Jaroszewska

Często wprowadzam zmiany i na szczęście nie wpadłam w pułapkę perfekcjonizmu 🙂

Dążenie do ideału, ale działanie w granicach możliwości – myślę, że to najrozsądniejsze podejście.

Minimalistic Girl

Przydatny wpis. Jestem na początku drogi, jednak rzeczywiście widzę, że Twoje rady są w stanie dużo zmienić. Sama zauważyłam, że niektóre wpisy wzbudzają ogromne zainteresowanie, przy czym inne niemal zerowe. Stąd też opracowałam nową strategię 😀

Twój blog wygląda na bardzo przemyślany i uporządkowany. Wróże Ci świetlaną przyszłość. 😉

Wartościowy wpis. Dla mnie blog jest dużym wsparciem sprzedaży szkoleń i coachingów, pozwala też na komunikację z klientem, czyli jest wyjściem do ludzi, o którym piszesz. Pozdrawiam serdecznie!

Zaletą blogów jest właśnie to, że mają komunikacyjny charakter. Można dzięki nim wchodzić w interakcje i czerpać informacje od innych osób. Jak najbardziej przydaje się przy prowadzeniu małego (ale nie tylko) biznesu.

Oryginalne przemyślenia, ale w kwestii perfekcjonizmu się nie zgadzam; według mnie dążenie do ideału i poprawianie błędów, ciągła praca nad sobą i nad blogiem, jest ważne i ma znaczenie.

Absolutnie się z tym zgadzam! I taki też był przekaz artykułu. Proces tworzenia, testowania i uczenia się właśnie prowadzi do ciągłego ulepszani bloga. Perfekcjonizm jest nieodpowiedni, kiedy staje się priorytetem w stosunku do najważniejszej rzeczy, jaką jest tworzenie.

Świetnie – muszę jeszcze piorsciwsc nad swoim blogiem ! Dobre rady dzięki

Nie ma za co. 😉 Pozdrawiam serdecznie!

Świetny wpis i same konkrety! Bardzo przydatne nie tylko na samym początku blogowania 🙂

Dziękuję i zapraszam do częstszego zaglądania na bloga. 🙂

Do niedawna miałam problem z tym, że zamiast skupić się na nowych wpisach ciągle wracałam do tych starych i coś usuwałam, coś dodawałam. Tak jak piszesz, zabierało mi to sporo czasu, a powodowało tylko tyle, że stałam w miejscu. Podoba mi się te artykuł, część tych rad staram się wprowadzić w życie, z różnym skutkiem 😛

Stare wpisy, które są popularne warto odświeżać (np. pod kątem SEO), ale jak słusznie zauważyłaś, niekoniecznie powinno nas to stopować w rozwoju bloga.

Zanim wystartowałam z blogiem również wpadłam w pułapkę- chciałam żeby wszystko był perfekcyjne. Aż trafiłam na blog ZenHabits- A mój mąż powiedzial- na blogu najważniejsze jest żeby pisac

Wpadłem w tę samą pułapkę prowadząc poprzedniego bloga. Trochę czasu mi zajęło, zanim uświadomiłem sobie, że najważniejsze jest pisanie.

Super wpis 🙂 nic tylko do pracy:) dzięki i pozdrawiam

Dzięki!

Bardzo dobry wpis. Będę zaglądał częściej

Zapraszam!

Bardzo ciekawa koncepcja, którą na pewno warto wprowadzić w życie.

Olga, cieszę się, że zajrzałaś ponownie. Pozdrawiam!

Super post jeśli ktoś zaczyna z blogowaniem

Jak wynika z komentarzy, osobom, które już blogują też może pomóc. 🙂

Musze przyznać, z lekkim wstydem, że mam właśnie to ‚uporczywe trzymanie się swoich projektów i pomysłów’, bo skoro wymyśliłam coś, o czym chce pisać, to od razu rzucą się na to i zaczną to czytać. A tak niestety nie jest. Już dwa cykle wyrzuciłam z obecnego bloga, a niedługo całkowicie odmienie główny nurt bloga. I napewno wspomne o tym, co zmotywowało mnie to zmian. Między innymi wspomnę chętnie o Twoim wpisie.
Wpadłam tu troche ‚z musu’, a wsiąknęłam na długo… Masakra!
Pozdrowienia i gratulacje! Dobrze wykonujesz swoją robotę!

Dziękuję za ten cudowny komentarz! Niezmiernie się cieszę, że mój tekst w jakiś sposób zainspirował Cię do zmian (bo taki w końcu jest cel blogowania). Trzymam mocno kciuki, żeby wszystko poszło zgodnie z planem!

Warsztat Podróży

Dziękuję! Mega przydatny wpis !

Nie ma za co. 😉 Pozdrawiam ciepło!

Michał Kucharski

Bardzo, bardzo dobrze wyłożona teoria z zachęceniem do praktykowania.

Miło mi to słyszeć.

Podziwiam umiejętność wyjaśniania. Dzięki tobie, dużo dowiedziałem się o Lean blogging i gdybym chciał stosować tę strategię, to nie miałbym żadnych problemów, aby zacząć. Jednak jak każdy model lean blogging ma swoje słabe strony i sprawdzi się tylko u pewnej grupy osób. Co mi nie pasuje w tej metodologii?
– Zgadzam się, że lepiej zacząć pisać dzisiaj z jednym tekstem, a nie za 2 lata z 20, ale jeszcze lepszą metodą jest mieć trzy-cztery dobre teksty i opóźnić otwarcie bloga o miesiąc czy dwa
– Testowanie bloga przed jego założeniem w wielu wypadkach się nie sprawdzi – możesz przetestować go praktycznie na grupie znajomych, a każdy ma tę grupę niezbyt dużą i dość jednorodną. To co nie podoba się znajomym, może się spodobać innym
– Testowanie ma jeszcze jedną słabą stronę – nie wszystkie artykuły chwytają od razu. Najpopularniejszy na moim blogu chwycił dopiero po kilku miesiącach i systematycznie jest chętnie czytany, mimo, że od publikacji minęło już półtora roku
– Wartość niektórych blogów, np. podróżniczych rośnie, gdy jest na nich dużo treści. Mało kogo zainteresuje blog z 5-10 podróżami, ale gdy jest ich 20-30 zyskujesz status eksperta, jesteś chętniej czytany i polecany
– Z tego, co napisałeś można wywnioskować, że warto publikować nie do końca dopracowane artykuły, niż je dopieszczać. I racja i nie. Perfekcjonizm jest wrogiem, ale błędy i wyraźne niedoróbki mogą przekreślić cię jako blogera.
Wiem, że dobranie grupy docelowej jest ważne, słuchanie czytelników też, ale moim zdaniem za sukcesem bloga, w każdym razie bloga, którego ja chcę czytać stoją trzy rzeczy: pasja, umiejętność pisania oraz osobowość autora. Nie jestem grupą docelową dla blogów o kosmetykach czy damskich torebkach oraz modzie, ale są blogi o tej tematyce, które systematycznie odwiedzam ze względu na świetny sposób pisania i fantastycznych autorów (w tym wypadku autorki)

Hegemon, dzięki za super komentarz. Cieszę się, że temat Cię zaintrygował.

Rzeczywiście, jak każda teoria, tak i ta ma dobre i złe strony. Ja skupiłem się na plusach, Ty dodałeś minusy. Myślę, że dzięki temu czytelnicy będą mieli szerszy obraz sytuacji.

Zgadzam się szczególnie z tym, że wartość blogów rośnie w czasie. Rzeczywiście taki test może zniechęcić na początku nowego blogera, ale wydaje mi się, że wartość blogów rośnie nie ze względu na czas sensu stricte, tylko ze względu na systematyczność, rozwój i poprawianie błędów. W lean blogging nie testujemy funkcjonowania bloga, tylko pomysł na niego – sprawdzamy, czy jest zainteresowanie w danym obszarze.

Nie mniej jednak, uważam, że Twoje spostrzeżenia są jak najbardziej słuszne i pokazują tą drugą stronę medalu. Myślę, że trafnym będzie podsumowanie naszych wspólnych argumentów zdaniem: „Nie ma rozwiązań idealnych”.

Piszę bloga od roku więc to jest taki początek, a co z tego będzie, to się okaże. A tak poza tym potrafisz dosyć zawiłe treści podać w bardzo jasny i zrozumiały sposób.

Po roku pisania można już sobie fajnie przeanalizować, co działa, a co nie, do czego gorąco zachęcam.

A gdzie tu przyjemność pisania? Można przecież pisać przede wszystkim dla własnej radości i to też może być sukces – jeśli tego właśnie oczekujemy, a nie np. sławy. Czasami nie ma sensu ustalać sobie takiego celu jak zdobycie sławy na blogu, bo blogów w tej chwili jest cała masa i „wybicie się” nie jest już takie proste jak wcześniej, i wcale nie musi oznaczać, że skoro się nie wybiliśmy, to jesteśmy źli – niekoniecznie. Ale z punktem 4. bardzo się zgadzam – to może być ciekawa metoda na uzyskanie opinii od grupy docelowej 🙂

Myślę, że każdy, kto zaczyna blogować, czuje radość z pisania. A przedstawiona metoda może pomóc nabrać rozpędu.

Dodaj komentarz